O filozofii O praktyce

Uwaga, albo brak uwagi

III. 1 deśa bandhaś cittasya dhāraṇā

Koncentracja jest umocowaniem uwagi w jednym miejscu

        Pozostanie uwagą z jednym obiektem, zadaniem czy myślą nie jest łatwe jeśli się dużo obcuje z mnogością i szybkością bodźców dodatkowo zapośredniczonych obcowaniem z internetem i siecią komórkową. Tweety, zamiast tekstów (zazdroszczę umiejętności),
kliki w tytuły, zamiast w artykuły, więcej kontaktów, więcej potencjalności kontaktów, więcej możliwych do realizacji zadań,
więcej do podjęcia wyzwań itd.

Więcej i szybciej. Taka rzeczywistość – warto widzieć jej następstwa.

Poznanie w naszej erze nakłada nie obce w swej jakości, lecz krytycznie różne w swej ilości wyzwanie dla umiejętności koncentracji. Nieprzerwanie nadającego umysłu praktykujący jogę od starożytności byli intensywnie i oddanie świadomi. Tempa i charakteru doświadczanej w naszej erze intrastymulacji  nie mogli jednak podejrzewać. Przyświecającą im potrzebę wyzwolenia od fizycznej natarczywości myśli i wrażeń zakłócających ciszę i jasność rzeczywistości ducha upływ wieków przetworzył. Mechanizm postrzegania
i reakcji organizmu nie uległ tymczasem zmianie. Zmieniła się skala zapotrzebowania na ciszę i jednoczesna trudność sięgania
po gwarantowane metody doświadczania spokoju ducha – bliskość naturze i działanie zgodnie z jej rytmem, celebrowanie codzienności, której ten czy inny rytuał jest stałym elementem (pozwalając umysłowi na przyjęcie perspektywy wykraczającej poza „ja”),
całkowita obecność w emocjonalnie istotnych więziach;

Ile trwa Twoje skupienie, zanim uwaga przeskoczy ku jednemu, a potem jednocześnie ku pięciu innym postrzeżeniom? Czy czujesz fizyczny wysiłek umysłu powracania do wyjściowej myśli, pierwszego odczucia? Ile aplikacji uruchomionych jest jednocześnie w Twoim wewnętrznym komputerze i przetwarzania ilu z nich pozostajesz świadomy? Na ile bodźców wystawiasz się mimochodem, nie rejestrując fizycznej, emocjonalnej i intelektualnej reakcji na nie?

        Z koncentracją w jodze mamy do czynienia wtedy, kiedy umysł osiągnął umiejętność kierowania się ku wybranemu deśa – danemu miejscu/danej chwili/danemu kierunkowi/punktowi/obiektowi/domu/ojczyźnie)  niezależnie od innych, rozlicznych „miejsc” znajdujących się w zasięgu jego postrzegania i działania  mówi sutra III.1.

Koncentracja przychodzi łatwiej, czytamy w komentarzach do tej sutry, o ile podjęło się wcześniej wysiłek zrównoważenia umysłu
i wyciszenia jego poruszeń za sugestiami sutr I.33 – 39, zmniejszono oddziaływanie tamasu (bezwładu, niechęci i lenistwa)
i rajasu (ognia działania) na umysł poprzez właściwe działania kriya  II.1-2, oraz regularnie praktykowało tzw. zewnętrzne aspekty ośmioczęściowej ścieżki – yamy/niyamy, asanę, pranayamę i zwrócenie aktywności zmysłów na wewnętrzne poznanie – pratyaharę.

Bez tego zaplecza wysiłki zmierzające do opanowania zachowań umysłu poprzez skupienie uwagi powodują fizyczny opór,  zaostrzają wewnętrzne konflikty i w końcu zniechęcają. Są jak próby zaciągania hamulca na pędzącym toku myśli w ciele nierzadko bolesnym,
co jest jawnie bardziej kosztowne niż korzyść płynąca z chwilowego jego zatrzymania.

Brzmi znajomo? Entuzjastyczna praktyka po powrocie z warsztatu przez dzień, dwa, w trzecim dniu ulega zachwianiu,
w czwartym się rozdziela między niecierpiące zwłoki zadania, a pragnienie zatrzymania poczucia sensu,
w piątym ulega rozproszeniu w szumie spraw i projektów, znów doskwierają plecy…

Podejmując się kontemplacyjnego działania, łatwo wpaść w pułapkę oczekiwania natychmiastowej gratyfikacji. Warto wiedzieć od początku i nie ulegać podobnemu marketingowi jogicznych praktyk:  w trenowaniu skupienia nie ma nic doraźnie satysfakcjonującego. Tak jak podnoszenie sztangi nie gwarantuje celnego i dalekiego pchnięcia kulą, tak trudno oczekiwać błogostanu w następstwie siedzenia w nieporuszeniu i skupienia na oddechu. Atleta nie przestaje jednak uczęszczać na siłownię i ćwiczyć uważności i umiejętności swojego narzędzia.  Wie, że efekty treningu mogą nie być natychmiast obserwowalne. Każdy pozytywny dla ciała i umysłu moment zostawia jednak w układzie nerwowym pozytywny ślad. Z ćwiczeniem ślad ten się utrwala. Chwilowe, osobne doświadczenia ciszy i spokoju zaczynają się
z czasem na siebie nakładać. Regularnie ćwiczona umiejętność skupienia przeradza się w zdolność do medytacji, tworząc z kolei warunki dla doświadczania wglądu i samadhi – zniesienia rozłączności między postrzegającym, a postrzeganym, będącego psychofizyczną kulminacją praktyki uważności.

Pozytywny, powtarzalny wybór do skupienia uwagi na jednym  nie jest synonimem uzyskania wewnętrznej wolności, lecz jej niezbędnym prerekwizytem. Wybór do nieuważności, do nieobserwowania, do niećwiczenia zmysłów w postrzeganiu zostawi praktykę wewnętrzną
i doświadczanie „wolności od” za wiecznie niedostępnym progiem. Projektowany właściwy czas na praktykę medytacji może nigdy nie nadejść i nigdy mogą nie powstać sprzyjające jej warunki,  jeśli ich wcześniej nie będziemy tworzyć. Ćwicząc uwagę w kontakcie
z namacalnymi zjawiskami świata, w którym się poruszamy i który nas porusza, ćwiczymy także naszą umiejętność koncentracji.
Skupienie ma szansę zachodzić po prostu – zwyczajnie i bez wysiłku.

Nie ma powodu, dla którego obiektem naszego skupienia nie miałoby być wysyłanie i odbieranie wiadomości poprzez Messanger’a i nic
nie stoi na przeszkodzie, aby wymiana ta była spustem dla kontemplacyjnego doświadczenia i uzyskania w jego następstwie wglądu…
Prawie…
Między nami, a tą możliwością stoi bowiem citta po uszy zagrzebana we wszelakości otaczającego nas świata, ludzi, spraw i rzeczy.

Praktykując, wiemy, że jakość i sposób doświadczania rzeczywistości nie są stałe i że aktywność citty tak jak naturalnie wiąże się z tym, co postrzega i czego doświadczania pożąda, tak samo chętnie zwraca się ku spokojowi, ciszy i nieskończonej przestrzeni wewnątrz nas samych. Ostatecznie, niezależnie od zmieniających się warunków zewnętrznych, citta  zawsze ma do dyspozycji siebie samą i swoje poruszenia jako przedmiot dharany. Zanim jednak citta zda sobie sprawę ze swojego istnienia i swojej natury, pomocnym jest obrać
za przedmiot praktyki obiekt dostępny zmysłom  – obraz, dźwięk, własne ciało i jego naturę.

Praktyka dharany dhyany nie jest o doświadczaniu bez udziału umysłu – patrzeniu bez widzenia, słuchaniu bez słyszenia
czy bezrefleksyjnym odczuwaniu. Wymaga od nas przytomności i całkowitego udziału. Zaangażowania, które współczesność
opatrzyła nawet znakiem towarowym – mindfullness.

Powstaje pytanie na czym właściwie mamy się skupiać, podejmując wysiłek zaangażowania uwagi, skoro nie na oczekiwaniu ciszy
i nie na analizie pojawiających się myśli?

Dla początkującego najwłaściwsze jest ćwiczenie koncentracji na jednym z pięciu żywiołów, zaczynając od ziemi
– znajdujemy w Mṛgendratantra Yogapāda (35c- 44b), tekście datowanym przed X wiekiem n.e.
Natura współczesnej technologii komunikacji nie mogła być joginom znana. Podobnie efekty przebodźcowania układu nerwowego. W mechanizmach zachowań citty i ludzkiej natury byli jednak ekspertami. Wykorzystywana w praktyce samopoznania i urzeczywistniania wiedza była wiedzą specjalistyczną.

W komentarzu Bhaṭṭy Nārāyaṇa[1] do powyższego tekstu czytamy, że (…) aspirujący, który dopiero zaczyna praktykę, powinien z pięciu żywiołów (tattvas), zaczynając od ziemi uczynić obszar swojego skupienia. (Nie powinien podejmować prób skupiania się) na innych elementach, takich jak rozum – buddhi, czy czynnik Ja – ahaṅkāra, (ponieważ) nie są one bezpośrednio postrzegalne. Raczej, poprzez praktykę na tych (pięciu) elementach, które są dostępne postrzeganiu, poczynając od ziemi, praktyka nad innymi elementami staje się łatwiejsza. To dlatego koncentracja nauczana jest w tym porządku we wszystkich tekstach.

(Żywioły) są w kolorze (jak) złoto, (jak) śnieg, (jak) ogień, czarne i przeźroczyste. W kształcie są kwadratowe, półokrągłe, trójkątne, okrągłe i jak lotos. Ich zadaniem jest ustabilizować, zrewitalizować, wypalić, nakłonić i opróżnić. Oznaczają się piorunem, lotosem, płomieniem, kroplą i zerem.

Kiedy (praktykujący) pojmie, który z nich jest zagrożeniem, który jest obojętny, a który przychylny, każdy z osobna i w relacji do siebie, wówczas powinien je ująć, aby osiągnąć doskonałość, której pragnie.

W dalszej części tekstu Bharadvāja zwraca się z prośbą do Indry, pragnąc zrozumieć obiekty skupienia i ich efekty.

(…) Jogin, który poznał ich właściwości, powinien skupiać się na ziemi w swoim sercu, kiedy jego umysł jest rozproszony; na wodzie
w swoim gardle, kiedy jest spragniony; na ogniu w swoim brzuchu, kiedy jego trawienie jest opieszałe; na wietrze w swoim sercu, gardle
i innych obszarach, jeśli pragnie opanować funkcje wydechu i innych rodzajów oddechu; i na eterze by pokonać zatrucie i tym podobne, oraz na innych obszarach wedle potrzeb. Eter zawiera się we wszystkich pozostałych elementach. Woda i wiatr, ogień i ziemia,
ogień i woda, ziemia i wiatr, woda i ziemia, ogień i wiatr. Rozpoznając między obojętnych, wrogami i przyjaciółmi w tych parach, inteligentny człowiek powinien je wykorzystać do osiągnięcia swoich celów[2].

Skoro nasze własne ciało pozostaje pierwszym i zawsze dostępnym obszarem koncentracji,  na jego zaangażowanie w praktyce asan i na  fenomen popularności hatha jogi możemy popatrzeć z zupełnie innej perspektywy.  O tymjednak , a także o tym,  kim właściwie są nauczyciele hatha jogi, przeczytacie w kolejnej części…

c.d.n.

 

 

 

 

 

[1] Bhaṭṭa Nārāyaṇa  Mṛgarājalakśman

[2] Yoga in Śivaism The yoga section of Mṛgendratantra Yogapāda. An Annotated Translation with the commentary of Bhaṭṭa Nārāyaṇakaṇṭha, Alexis Sandersson, 1999. (przyp. tłum.)

2 komentarze

  • Odpowiedz
    Adam
    20 lutego 2017 o 02:07

    Cieszy mnie łączenie źródłowych przekazów z współczesnym doświadczeniem internetu. Popieram apel o uważną percepcję demonicznego żywiołu informacyjnego Dla mnie, uważna praktyka jogi, pełna obecność w ciele, oddechu, emocjach, nie potrzebuje rozumowych argumentów motywacyjnych. 🙂

  • Odpowiedz
    Praktyka asany czyli ciąg dalszy uwag o uwadze - Jogoteka
    24 marca 2017 o 22:53

    […] mechanikę swojego ciała? Czy z powyższym zachwytem przyglądasz się poszczególnym deśa (Uwaga, albo brak uwagi cz.1) swojego życia w […]

  • Odpowiedz